JAK UKOŃCZYĆ NAPRAWDĘ DŁUGI WYŚCIG? ETAP 8. NIEMOŻLIWE ZMIENIĆ W MOŻLIWE.

Czas czytania: około 6 minut

JAK UKOŃCZYĆ NAPRAWDĘ DŁUGI WYŚCIG?  ETAP 8.  NIEMOŻLIWE ZMIENIĆ W MOŻLIWE.

(<<Etap 7)

W 2013 ledwo udało mi się ukończyć Race Around Austria. Nieoficjalnie. Limit czasu był 5,5 doby. Ja przyjechałem na metę po 5 dniach 12 godzinach i 51 minutach. Zgodnie ze swoim 10-letnim planem miałem jeszcze dwa lata, żeby jechać na RAAM. To wymagałoby jednak budżetu na dwa lata przygotowań i wyścigów na długim dystansie. Dodatkowo wiedziałem, że na RAAM solo wybiera się w 2014 także Janek Lipczyński. Jeśli więc chciałem być pierwszym Polakiem, który ukończy ten wyścig, musiałem startować w tymże roku. Finalnie Janek nie pojechał, ale ta presja okazała się dla mnie pomocna.

Po powrocie z Austrii miałem właściwie 9 miesięcy na przygotowanie się do RAAM. Czułem, że między moim wynikiem na ostatnim RAA a kondycją potrzebną do pokonania RAAM w limicie czasu, czyli w 12 dniach jest przepaść. Postanowiłem to policzyć...

4800 km w 12 dni to 400 km dziennie. Porównajmy RAAM i RAA pod względem dystansu

RAAM jest ponad 2x dłuższy. A jak z przewyższeniami?

RAAM jest średnio w 65% tak górzysty jak RAA. BTW - Race Around Poland z dystansem 3600 km i przewyższeniem 30000Hm jest bardziej górzysty niż RAAM, ale mniej górzysty niż RAA.

Tak wyglądał mój wynik w RAA 2013:

A tak powinien wyglądać w RAAM 2014:

Czyli w RAAM na ponad 2x dłuższym dystansie muszę być średnio nieco szybszy niż w RAA!!!

Zadawałem sobie pytanie - jaką powinienem mieć średnią w RAAM po przejechaniu dystansu RAA?

Do odpowiedzi na to pytanie musiałem użyć danych zawodników, którzy ukończyli RAAM niedługo przed limitem czasu. Gdybym sprawdził, jaką mieli średnią na punkcie kontrolnym odpowiadającym dystansowi RAA, dostałbym odpowiedź. Skorzystałem więc z danych Chrisa "Hoppo" Hopkinsona, który w 2013 ukończył RAAM w czasie 11d 21h 51m. 

Dystans RAA jest gdzieś w Kanzas, pomiędzy TS23 w Ulysses a TS24 w Montezumie. Wyglądało na to, że Hoppo zrobił dystans RAA w 5 dni i 2 godziny. Co to oznaczało dla mnie?

Musiałem być 9% szybszy od swojego wyniku w RAA! A potem jeszcze przejechać kolejne 2600km. 

Na wszelki wypadek sprawdziłem, czy przypadek Chrisa nie jest jakoś bardzo indywidualny. Porównałem czasy w RAA z czasami w RAAM między TS23 a TS24 dla innych zawodników, którzy ukończyli najpierw RAA a potem RAAM.

Z małym błędem obaj kolarze pokonali RAA i TS23/23 w podobnym czasie. Co więcej Gerald poprawił się o 4%. Ja potrzebowałem 9%...


To jednak jeszcze nie wszystko. Mogłem trafić na niesprzyjającą pogodę. Ale jak to uwzględnić? Nie było to łatwe, ale musiałem coś założyć. Zrobiłem zestawienie czasów zwycięzców RAAM w ostatnich latach i wyznaczyłem funkcję opisującą trend. 

Uznałem, że największe odchylenie rzeczywistego wyniku od wartości wyznaczonej przez trend było spowodowane przez warunki pogodowe. To odchylenie to 7,9%. Musiałem je uwzględnić, czyli być przygotowany na najgorszą pogodę.

Wychodziło, że powinienem być szybszy o 17%!!! Czy to realne? Na pierwszy rzut oka nie bardzo.

Zacząłem się zastanawiać, co mogę poprawić? Przypomniałem sobie słowa Christopha Strassera, że trzeba pracować w 3 obszarach: przygotowanie fizyczne, przygotowanie mentalne i zespół. A może tych obszarów jest więcej, albo rozpiszę je bardziej specyficznie? Gdyby było ich np. 10 i praca w każdym dałaby mi poprawę o 2%, to byłbym w domu!

Pojechałem do trenera - Wojtka i zapytałem, o ile będę szybszy po 2200km, jeśli zwiększę objętość treningów o 60-70%? Tyle byłem w stanie zrobić w ostatnim sezonie. Odpowiedź brzmiała: "Nie ma pewności. To raczej pomoże Ci w drugiej części wyścigu". Zdefiniowałem obszary, które możemy poprawić i policzyłem albo założyłem (kiedy nie mogłem policzyć), w jaki sposób wpłynie to na performance w trakcie RAAM. Np. przez Shermer's neck straciłem w Austrii 4 godziny, czyli 3% czasu. Wykonując profilaktyczne ćwiczenia mogłem zaoszczędzić ten czas w USA. Nie wiedziałem, ile przyniosą mi ćwiczenia mentalne. Założyłem 2%. W rzeczywistości dały one dużo więcej. Prawdopodobnie bez pracy nad umysłem, nie przejechałbym RAAM...

Tak powstała tabela:

Po podsumowaniu, wyszedł zysk w postaci ponad 17%. To wyglądało realnie. Dodatkowo dawało mi to plan, nad czym mam pracować. A przede wszystkim zyskiwałem względny spokój i koncentrację na działaniu.

A jak to wyszło w praktyce? W Ulysses byłem 13 minut przed czasem Hoppo a w Montezumie 3 minuty po jego czasie. Zatem rzeczywistość dość dobrze pokryła się z planowaniem. W sporcie zawodowym o takim podejściu mówi się "marginal gains". W 2013 roku nie wiedziałem o tym...

Cały wyścig ukończyłem na 4 godziny i 27 minut przed 12-dobowym limitem. 

Foto: Jacek Turczyk (Race Around Austria 2013)

(Etap 9>>)

  • Autor: Remek Siudziński
  • Data wpisu: 23.10.2020